Blog o perfumach zapomnianych i vintage
Kategorie: Wszystkie | chemia perfum | ciekawostki | foto | o mnie | perfumy dnia | przeczytałam | testowałam
RSS

przeczytałam

sobota, 31 marca 2012
Wyszukane na laparfumerie.org. Wybór i tłumaczenie własne.
Odznaki prawdziwego perfumaniaka. Jesteś nim, jeśli
1. W Twojej torbie zawsze znajdzie się coś do polania nadgarstków, łokci i kolan bliźniego.
2. Zawsze masz przy sobie puste atomizery. Wychodząc z domu, nigdy nie wiesz, co Ci skapnie.
3. Wyjeżdżając na urlop, jako pierwsze kładziesz do walizki flakony – po dwa na każdy dzień, dwa na zapas i paczuszkę próbek do testów. W zasadzie nie wiesz, o co chodzi z tym urlopem – szkoda rozstawać się z szafką z perfumami.
4. Jeśli flakony wypadają Ci z szafki, kupujesz nową. To juz trzecia, ale się nie skarżysz.
5. Nie wierzysz w podróbki i nigdy ich nie spotykasz. To, czego szukasz, nikt nie podrabia, a tego, co się podrabia, nie chcesz za darmo.
6. Konsultantów w perfumeriach traktujesz ze zdziwieniem. Menadżerów marek – z rozdrażnieniem. Reklamę producenta – z nienawiścią.
7. W odpowiedzi na prośbę doradzić najbardziej seksualne perfumy dla dwudziestoletniej blondynki, znak horoskopu – Panna, możesz kogoś niechcący obrazić.
8. Tak, w testerze jest ten sam płyn, co w zwykłym flakonie. Zmęczyło Cię już to pytanie.
9. Perfumy mogą być przechowywane o wiele dłużej, niż tego chcą producenci. Masz kilka flakonów z czasów I wojny światowej i one jeszcze są całkiem całkiem.
10. Jesteś absolutnie przekonany, że kiedyś wszystko było lepsze. Przez ostatnie dwadzieścia lat perfumeria stacza się po równej pochyłej.
11. Nie możesz przypomnieć, kiedy nosiłeś te same perfumy dwa dni pod rząd.
12. Zauważasz, które perfumy nie podobają się Twojemu kotu.
13. Wiesz, co to jest szypr i fougere.
14. Masz nadwerężone stawy łokciowe od nieustającego podnoszenia nadgarstków do nosa.
15. O 3 nad ranem możesz nazwać przynajmniej 6 marek perfumeryjnych, nieznanych nikomu z Twoich znajomych.
16. 20 flakonów to dla Ciebie zdecydowanie za mało.
17. Wybierając szampon, zastanawiasz się, czy pachnie szyprowo, kwiatowo czy piżmowo.
18. Znasz nowości wcześniej, niż pojawiają się (o ile) w perfumerii.
19. Twoja wiszlista jest całkowicie zajęta przez niedostępne w sprzedaży aromaty.
20. Członkowie Twojej rodziny nie wiedzą dokładnie, ile masz flakonów. Na pytanie „ile?”– odpowiadasz – „tylko trochę”.
21. Wiesz, jakich perfum używa Twój szef, nie pytając go o tym.
22. Szukasz zawsze dezodorantów bezzapachowych.
23. Zaczynasz dzień buszując na blogach perfumowych, kilku forach o perfumach i na Allegro i /lub Ebay.
24. Możesz kupić perfumy dla flaszki.
25. Codziennie szukasz usprawiedliwienia dla swojego hobby, ale i tak nic do głowy Ci nie przychodzi.
26. Oglądając film, wypatrujesz perfum na komodzie głównej bohaterki.
27. Wąchając kwiaty, szukasz w głowie perfum, w których ich użyto.
28. W gościach próbujesz myszkować w łazience za perfumami właścicieli.
29. Najstraszniejszą chorobą po raku i AIDS dla Ciebie jest katar.
30. Nie ma złej pogody. Śnieg w lipcu to dla Ciebie jeszcze jedna okazja do założenia Winter Delice od Guerlain.
31. Odróżniasz czerwoną róże od białej w zapachu. Przynajmniej próbujesz.
32. W odpowiedzi na pytanie, czym pachniesz, wygłaszasz piętnastominutowy referat na temat historii marki, składników i horroru kolejnej reformulacji.
 

Interesujący i ważny artykuł Wiedźmy z Podgórza o syndromie szkolholmskim i patriarchacie:

http://pracownia-alchemiczna.blogspot.com/2012/03/zadanie-domowe.html#comment-form

niedziela, 25 marca 2012

Obecnie wgryzam się w tę oto książkę. Jest to podręcznik perfumerii dla studentów chemii i kosmetologii, czyli w tej chwili w języku polskim najbardziej szczegółowy zbiór wiadomości w tym temacie. 

W swoim czasie przeczytałam chyba wszystko, co po polsku w temacie zostało wydane, puściłam w większość w świat (to, co mam, niedługo opiszę - Wielka Księga Perfum Pavii i Marzenie we flakonie Jellinka); tej książki na pewno się nie pozbędę. Zawiera ona bowiem mnóstwo wiedzy encyklopedycznej; niestety niewolna od błędów, w tym merytorycznych, które, nawet ja profesjonałem przecież nie będąc, wyłapałam od razu. Czuć tu rękę nie perfumisty, lecz chemika, i ta specjalistyczna wiedza jest bezcenna.

Jest tu spis najczęściej stosowanych składników kompozycji perfumeryjnych, zwierzęcych, roślinnych, żywic, chemicznych; sposoby pozyskania składników, tworzenia kompozycji. Wszystko opisane nader szczegółowo i wyczerpująco. Nie raz w swoich recenzjach i opisach powołam się na tę nieocenioną pozycję.

Jeśli do czego bym się przyczepiła, to do ceny (80 zł!), bardzo słabej szaty graficznej (fatalne zdjęcia:(), kredowego błyszczącego papieru (przez co 300-stronicowe dzieło waży kilogram! i jest słabo czytelne przy sztucznym świetle). No i te błędy... Eau Savage a nie - prawidłowo -  Sauvage, do tego przypisane Rochas zamiast Dior, Rochas pisane bez s; Dolce Vita datowana 1955 rokiem, Ungaro pisane Angaro... Mnóstwo tego jest, a przecież to podręcznik!

Dalsze wrażenia już wkrótce:)

Aha, i najważniejsze akcja szypr trwa! Dzisiaj w Cabochard Gres (dzięki Odarpi!!!)