Blog o perfumach zapomnianych i vintage
Blog > Komentarze do wpisu

Perfumer

Nos mój ciągle pracuje na pół gwizdka, więc postanowiłam poratować się kilerem nie lada - różyczką prosto z pracowni (alchemika) perfumiarza - Tea Rose. Nie wiem, czy tak pachnie róża herbaciana właśnie, faktem jest, że wiele róż, które mam w ogródku nawet w jednej dziesiątej nie pachną tak intensywnie. Moc ma wielką, odwrotnie proporcjonalną do ceny.

Jest to róża świeża, rozkwitła o poranku, który zapowiada upalny dzień, lecz rosa na płatkach kwiatów jeszcze nie obeschła. Zapach jest bardzo prosty, bez woskowo-jasminowych niuansów róży majowej z Grasse, konfiturowej słodyczy róży bułgarskiej. Jest to róża pozbawiona damaskonów i geraniolu, praktycznie sam cytronelal i cytronelol, dzięki czemu mamy wrażenie, że jest to zielony nierozwinięty różany pąk. Taki pewnie był zamysł twórców i świetnie się udał. Bez żadnej głębszej myśli czy zawiłych historii, prosto i w dziesiątkę. Nie rozwija się, bo nie ma dokąd, nie ma bazy, same utrwalacze. Mam wrażenie, że oto trzymam przed sobą flaszeczkę wody różanej jakiejś włoskiej herbolarii z drugiej polowy wieku XIX - tak prosty i nieskomplikowany jest to zapach. Ale od starych florystycznych monoaromatów ("prawdziwa dama powinna pachnąć dyskretnie, pamiętaj o tym, kochanie") odróżnia go niebywała głośność i trwałość.  No i jest tu róża, której nigdzie indziej nie znajdziecie, oryginalna i genialna w swej prostocie.

Niestety mój nos (czy może moja żarłoczna skóra) szybko zapomniał o żółtej różyczce, aż musiałam się dopsikiwać, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzało. Anosmia trwa:(

Albo lato i owoce, albo zapachy...

wtorek, 19 czerwca 2012, lis888

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/11/15 16:28:26
Z Twojego opisu wydaje się, że naprawdę są niesamowite. Gdzie je kupiłaś? Jakiś sklep internetowy? Perfumy w necie można znaleźć po naprawdę fajnej cenie, stąd też moje pytanie...