Blog o perfumach zapomnianych i vintage
Blog > Komentarze do wpisu

Wieści z frontu

Alergia kwitnie w najlepsze, dostarczając mi coraz to nowszych "przyjemności" w postaci opryszczki, zapalenia spojówek, przewlekłego kataru i swędzących oczu (po trosze sama sobie jestem winna, bo  nie mogę powstrzymać się od jedzenia jabłek, co w moim stanie równa się samobójstwu na raty).

Widzę światełko w tunelu - zapachy powoli, małymi kroczkami wracają. Wczoraj spędziłam bardzo miły dzień w doskonałym towarzystwie Caleche edt, która mimo niskiej koncentracji jest bardzo trwała i trzymała się na mnie ponad 7 godzin. Więcej nie lubię - bo wtedy zapach już zaczyna przynudzać. Wszystkie ponaddobowe kilery z lekka mnie przerażają swoją trwałością, a raczej bym powiedziała natręctwem.

Piękna karoca ( z fr. caleche - kareta, kolaska) ze stajni Hermes wskutek mojej częściowej anosmii obficie zdobiła moją niewąską kibić, za co wszystkich współpodróżujących komunikacją miejską m.st. Warszawy w tym miejscu serdecznie przepraszam - inaczej bym tej pani nie usłyszała. I tak się cieszę, że nie pokazała mi swojej ciemnej strony, odwracając się do mnie na przykład szarym mydłem, czy stęchłą brudną szmatą.

Wobec powyższego idę zainaugurować leniwy dzień słodkiego prawie-nicnierobienia czymś kilerowato-słodkim. Cuir Lancome czy Opium? A może L'Heure Bleue (współczesny jest bardzo cukierniowy)? Fendi?

czwartek, 03 maja 2012, lis888

Polecane wpisy

  • Perfumer

    Nos mój ciągle pracuje na pół gwizdka, więc postanowiłam poratować się kilerem nie lada - różyczką prosto z pracowni (alchemika) perfumiarza - Tea Rose . Nie wi

  • O mnie

    Nazywam się Maria Lisowska. Zapachy i aromaty zaklęte we flakonikach to moje hobby, którym zainteresowałam się dopiero kilka lat temu, jak wyleczyłam alergię. I

  • O co chodzi w tytule?

    Jest to cytat z wiersza Gertrudy Stein: Rose is a rose is a rose is a rose Loveliness extreme. Extra gaiters, Loveliness extreme. Sweetest ice-cream. Pages ages

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/05/24 23:27:23
O, tak, mnie również przerażają ponaddobowe killery- dlatego prawie nigdy nie używam ich naszyjnie, zapach z dłoni mi wystarczy. trzeba się namęczyć, żeby go zmyć i dać miejsce innemu. Tak, muszę je mieć.
kiedyś pokochałam globalnie noszony Ysatis- przemeblowywałam mieszkanie, co było tak absorbujące, że NIC, żaden kiler by mi nie był zbyt natrętny