Blog o perfumach zapomnianych i vintage
Blog > Komentarze do wpisu

First Van Cleef&Arpels i Madame Rochas

Mój flakonik wygląda zupełnie inaczej, tak jakoś dezodorantowo;( Nie mam jeszcze takiej ślicznej flaszeczki, jak na posterze (pobrany z parfumdepub.net - wszystkim miłośnikom starych posterów reklamowych bardzo polecam), ale za to jest to wersja starsza, sprzed magicznych zabiegów odmładzających. Posiadam jeszcze ekstrakt, ale dzisiaj postanowiłam się skropić edt. Założyłam jedwabną sukienkę w kwiatową łączkę, w ręce torebka vintage z lat 50-tych, coby dopełnić obraz...

No i kolejny raz żałuję, że nie nadwerężyłam jednak malutkiego flakonika perfum, bo woda toaletowa jest za ostra, zbyt hiacyntowo-narcyzowa, za mało w niej głębi i za dużo wrzasku. Nie ma w tej wersji w ogóle aldehydów, a bardzo by się tutaj przydały, by zamazać kontury, dodać impresjonizmu;) Narcyz moim  zdaniem wymaga wyjątkowej ostrożności w stosowaniu, gdyż jest gorzko-pudrowy i w tej swojej gorzkości wyjątkowo bezkompromisowy, a z hiacyntem w parze wynosi mózg i kładzie na metalowej półce w prosektorium.

Wersja w perfumach jest bardziej miękko-kwiatowa, aldehydy robią tu swoją dobrą robotę, uczłowieczając to kwiatowe szaleństwo, baza wysładza aromat i go łagodnie utrwala. Edp w ogóle nie próbowałam, i jakoś nie mam ochoty, bo to współczesne przeróbki wyjątkowo źle przysłużyły się właśnie stricte kwiatowym zapachom - na przykład Rive Gauche.

Wczoraj polałam sobie nadgarstek Madame Rochas parfum de toilette - nareszcie ta damulka się odstała po podróży i pachnie "jak człowiek", a już chciałam się jej pozbywać. Trzy miesiące oczekiwania jednak się opłaciły - splashowa buteleczka zawiera płyn w stanie idealnym - co w przypadku tych perfum zdarza się niezwykle rzadko. Madame po różnych zabiegach kokietujących wydała taką tuberozę, że klękajcie narody. Tuberoza z gatunku nie pomarańczowo-śmietankowych, słodkich i przymilnych, lecz pyton, kwiatowy dusiciel, pożeracz powietrza, zwarty i bardzo dominujący. Aldehydy jednak unoszą zapach, krystalizują go, rozrzedzają i nie dają tuberozie ześlizgnąć się w buduarowe duszne klimaty.  Nie znam drugiego aromatu, gdzie istnieje taki tandem aldehydy-tuberoza, taki zdystansowany, chłodny wręcz, lekko mydlany. Niedawno się dowiedziałam, że słynne skądinąd i pięknie pachnące mydło Camay było zrobione na motywach Madame Rochas. Nie pamiętam nuty tuberozy w tym mydle, ale klasa aromatu  na pewno została tam dobrze oddana. Tuberoza z klasą - to zdarza się rzadko! Madame Rochas jest w tej kategorii bezsprzecznym liderem. Infusion de Tubereuse Prady wygląda przy niej bardzo blado:(

wtorek, 29 maja 2012, lis888

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/12/03 00:41:56
Zastanawiam sie o co chodzi z tym, ze perfumy muszą sie odstac? Spotkałam sie juz w tym pare razy i wstyd mi, ale nie mam pojęcia :>