Blog o perfumach zapomnianych i vintage
Blog > Komentarze do wpisu

Chanel nr 5 edp

Dzisiaj w Chanel 5 eau de parfum, z flakonika splashowego, wiek nieznany (jest kod z X-em, może ktoś będzie wiedział?), najprawdopodobniej lata 90-te. Mam Piątkę w trzech wersjach, tę wybrałam rozmyślnie. Jest ona znacznie gorsza do współczesnej, przemeblowanej prze Polge, "gorącej" Piątki. Bardzo mydlana, kwaśnawa, nudzi cały czas na jedną nutę. Ale właśnie takiej chciałam. Nie chciałam "ghorrących" morelowych róż i upojnego ylangu, tylko zanudstwa różanego mydełka Kamay, bardziej pasowało mi do dzisiejszego porannego ciepełka. Chciałam spokoju bez żadnych ekscesów.

No i go mam:) Od godziny 7.30 do 16.30 siedzi i nie ma zamiaru puścić. Pachnie tak samo - różą i ylangiem, spokojny, zrównoważony zapach bardzo drogiego mydła. Macie dokładnie to, za co zapłaciliście;) (niewiele, okazyjny zakup na Allegro) Zapach aż koi swoją jednostajnością, uspokaja. Podejrzewam, że trochę przedawkowałam w obawie, że znów nic nie usłyszę, ale tego oczywiście nie czuję. Nikt się nie skarży, demonstracyjnie nie marszczy nosa, więc chyba jest ok;)

Zmiana pogody na gorący lipiec w środku wiosny spowodowała u mnie ochotę na kwaśnawe mydlane aldehydy, więc ręka sama się ciągnie do Caleche, Liu Guerlain, Piątki i Piątki Premierowej. Do szczęścia brakuje mi tylko Piątej Chanelki w edt. Pociągnęła się również [ręka] i do White Linen, lecz te przestraszyły mnie nieoczekiwaną nutką indolu i wonią niemytego sedesu.

Zanudził mnie ten zapach, uczepił się jak rzep psiego ogona, przez co nie mogę zmienić go na nowoprzybyłą 30-tkę Miss Dior w perfumach, [tutaj jej zdjęcie ściągnięte z aukcji]:

[mnie mogłam się nie pochwalić] że jutro najprawdopodobniej będzie 100% w tył zwrot, aldehydy won, i... na czym oko się zawiesi?

Miss Dior na pewno jeszcze długo poczeka swej premiery, bo jest w niełasce - nadal pachnie mi okropnie, choć uczciwie mogę powiedzieć, że nuty nie są bite na pierwszy niuch, nawet spirytus nie jest zjełczały, więc hura hura!!! Nie musi nawet odstać swoje po podróży, która zazwyczaj mocno perfumom vintage nie służy (jeden nawet umarł w moich rękach). Jutro wyłożę zdjęcie klasowe moich Missek, pochwalę się nimi, bo jedna piękniejsza od drugiej - inaczej pęknę z dumy;)

piątek, 04 maja 2012, lis888

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/05/24 23:23:54
Ach, a ja jestem dumna- kupiłam Piatkę z 2006go roku, połowę 35ciu ml, za cale 21,5zł!
Tak, ludzie nie wiedzą, co sprzedają- teraz ja cieszę się skarbem z morelowymi 9chyba już?) nutami
-
lis888
2012/05/29 10:43:34
morelowe nuty w Piątce z tamtych lat to jak 6 w totolotka:) Gratuluje CI, Justynko. Ja mam Piątke prawdopodobnie z lat 90-tych i jest to smutas jakich mało. Trzymam go na te chwile, kiedy chce mi sie pachnieć jednostajnie i mózg chcę wypocząć. czasmai nawet takie jałowe zapachy mają swoje 5 minut.