Blog o perfumach zapomnianych i vintage
Blog > Komentarze do wpisu

nie wszystko co nazywa sie różą, nią jest...

czyli na temat tego, co kryje się nieraz pod wdzięczną nazwą nuty zapachowej w perfumach.

Ponownie podpieram się tutaj moją ulubioną lekturą do poduszki, czyli "Podstawy Perfumerii". Otóż w rozdziale 14. pt. Perfumiarze. Tworzenie kompozycji zapachowych autorzy przytaczają kilkanaście przepisów na moje ulubione danie perfumeryjne, czyli różę. Jeden z nich w sposób szczególny skłonił mnie do rozmyślań na temat stosunku nazwy do zawartości, aromatów identycznych naturalnym oraz sensu  produkowania romantycznych i wzniosłych recenzji na temat perfum. Osądźcie sami:

Standardowa mieszanka perfumeryjna "Róża-Edu", kompozycja przeznaczona do szkolenia perfumiarzy stypendystów UNIDO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Rozwoju Przemysłowego). Opuszczam tu procentowe zawartości składników.

Nuta górna (składająca się wyłącznie w syntetyków): cytronellol, alkohol fenyloetylowy, geraniol, nerol, metyloeugenol, tlenek różany, beta-damascenon.

Nuta środkowa: olejek geranium (naturalny), octan cedrylu, heliotropina, cynamonian etylu, octan cynamylu, izomaślan fenyloetylu, ylang oliffac (syntetyczny).

Nuta dolna: fenylooctan fenyloetylu, galaxolide, hydroksycytronellal, benzoe Siam resinoid (naturalny), aldehyd fenylooctowy, civet Z synth. 10%, styrax resinoid (naturalny), tonka resinoid (naturalny), glikol dwupropylenowy.

Baza "Bulgarose" (wyłącznie składniki syntetyczne): cytronellol, alkohol fenyloetylowy, geraniol, nerol, metyloeugenol, tlenek różany, beta-damascenon.

I tyle w temacie różanych pąków, kropli wody, powoli zsuwającej się po ledwo rozwiniętym jedwabistym płatku, soczystego zapachu róży herbacianej, kręcącym w nosie i innych temu podobnych określeniach mniej lub bardziej poetyckich i cokolwiek nieprecyzyjnych.

Postindustrialne recenzje być może powinny brzmieć tak:

"świszczące w oparach fenylooctanu fenyloetylu beta-damascony mroczno opadają na podłoże z glikolu dwupropylenowego. Dlaczego nie trzypropylenowego? Może w tym kryje się sekret mistrza niespotykanych dotąd interpretacji galaxolidu i aldehydu C-11? Albo w oryginalnym potraktowaniu powierzchownie banalnego połączenia linalolu z geraniolem, czy też winna temu jest nieoczekiwana szczypta octanu benzylu?... "

Na razie wystarczy obcowania z literaturą przedmiotu, następny wpis będzie wreszcie na temat współbrzmiący z podtytułem blogu.

Dzisiaj w zmaganiach z maślanami, mrówczanami i oparami alkoholu beta-fenyloetyolowego wspierała mnie Miss Dior - zreformulowana wersja sprzed przydomka Cherie.

przecudnej urody plastikowo-szmaciane różyczki ze strony bazarek.pl

niedziela, 01 kwietnia 2012, lis888

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
olfaktoria
2012/04/01 20:23:54
Pewnie nie zauważyłaś, ale Twój cały wpis jest jednym wielkim odnośnikiem na stronę fragrantica ;-)
-
2012/04/01 20:32:35
juz nie;)
- to sa skutki uboczne uczenia się na bieżąco pewnych oczywistych spraw, takich jak wstawanie dobrze działających linków.
mam nadzieje że meritum będzie równie interesujące, po cichu trzymam za nie kciuki;)
-
olfaktoria
2012/04/01 20:43:49
Nie pisałam tego złośliwie - mnie samej dość często zdarza się robić różnego rodzaju błędy, mimo że bloga prowadzę już dłuższy czas ;-) I mimo że nie lubię robić błędów, to cieszę się, jak ktoś mnie poprawia :-)
-
2012/04/01 21:03:46
ja też, więcej krytyki poproszę:))
-
2012/05/24 23:54:12
Ja nie mogę! cóż za recenzja! Piszesz niezwykle błyskotliwie, bardzo, bardzo bym chciała poczytać więcej takich postindustrialnych opisów wrażeń.
Jestem oszołomiona, naprawdę- a przy tym niezwykle cenny jest twój styl- bez afektacji, za to z sarkazmem, ironią- poproszę o jeszcze!